Skąd się wziąłem w tym niezwykłym miejscu? Przez ostatnich kilka lat pracowałem w branży HR, gdzie zajmowałem się różnymi rzeczami: od twardego HRu, jakim są raporty płacowe, analizy rynku czy systemy wynagradzania, po miękki HR, czyli motywowanie pracowników, badanie ich satysfakcji, potencjału, no i oczywiście rekrutacja. Przez te wszystkie lata bardzo dobrze poznałem rynek, jego bolączki, braki i niedobory tak po stronie kandydata i biznesu, jak i agencji rekrutacyjnych. Niestety rynek napędzany jest oczekiwaniami, wymaganiami, cięciami kosztów i tempem pracy – tak dzieje się zwłaszcza w branży IT. Cóż, trudno się dziwić – na rynku wciąż brakuje 50 tysięcy specjalistów.
Wiadomo, polacy jak nikt potrafią narzekać, ale jesteśmy też całkiem nieźli w dostosowywaniu się do zmian i łapaniu różnych okazji. Tak też było ze mną. W moim przypadku zmiana pojawiła się sama i przyszła z Węgier, a że polak – węgier dwa bratanki…. znalazłem się w Codecool. 🙂

W Codecool odpowiadam za współpracę z firmami partnerskimi, które zatrudniają naszych absolwentów, czyli Codecoolersów. W tym biznesie (zresztą w którym nie?) kluczem do sukcesu są relacje. Ich budowanie zaczyna się od uświadamiania firm, że można inaczej, że nie trzeba “wydzierać” sobie pracowników. Pomysł Codecool jest na tyle nowatorski i ciekawy, że firmy z dużym zainteresowaniem patrzą na naszą szkołę. Wystarczy, że potencjalny klient rzuci okiem na jakość kodu pisanego przez naszych studentów.

Kształcenie programistów do tej pory wyglądało w ten sposób, że uczelnie “produkowały” absolwentów informatyki, którzy szli do pracy, tam nabierali doświadczenia, a potem, często z pomocą agencji, zmieniali firmę. Pamiętam z pracy z agencji jak to wyglądało 10 lat temu – wówczas poszukiwanie programistów faktycznie polegało na łowieniu talentów – agencje assesowały kandydatów, sprawdzały ich umiejętności pod różnym kątem. Dziś ciśnienie wzrosło i rekrutacja sprowadza się do tego, że jeżeli pojawia się kandydat, który nawet w niewielkim stopniu spełnia kryteria, to już jest brany pod uwagę.

Skąd taki popyt? Duża liczba absolwentów, chęci do pracy i dobrej jakości kod pisany przez polskich developerów – to wszystko przyciąga nad Wisłę firmy z całego świata. Zarówno polskie firmy, jak i zagraniczni inwestorzy, widzą w naszych programistach duży potencjał. W ostatnich latach obserwowaliśmy prawdziwy boom. W efekcie popyt na pracowników rósł, a podaż praktycznie stała w miejscu. Wiele razy słyszałem głosy firm, które mówiły o niedopasowanych kandydatach lub zupełnym ich braku. Do tej pory agencje drenowały rynek – wyciągały i podkupywały pracowników. Firmy posiłkowały się więc tymi samymi ludźmi, którzy przechodzili z jednej korporacji do drugiej. Więc co robiły firmy, żeby zatrzymać ludzi? Windowały stawki. Miało to niestety wpływ na jakość pracy agencji rekrutacyjnych i psucie rynku.

Gdzie w tym wszystkim miejsce dla Codecool?

Idziemy od zupełnie innej strony. Codecool dostarcza na rynek nowych pracowników – kształci ich z myślą o tym, czego potrzebują pracodawcy. Widzimy, czego szukają firmy – ludzi, którzy mają świetne umiejętności techniczne, potrafią programować, ale też są dojrzali jako pracownicy. Wiedzą, jak funkcjonować w teamie, mają świadomość, że biznes będzie od nich wymagał elastyczności, dotrzymywania deadline’ów itd..

Często jestem pytany o to, czym absolwenci Codecool różnią się od ludzi po studiach i dlaczego uważam, że są lepszymi kandydatami dla firm. Studia poszerzają horyzonty i dają duże zaplecze teoretyczne, które jednakże rzadko wykorzystuje się w praktyce. Wielu naszych studentów, z którymi rozmawiam, to osoby, które trochę rozczarowały się studiami – studiowali rok i zobaczyli, że w programie zajęć nie ma w ogóle nauki kodowania. Trzeba pamiętać, że mówimy o pokoleniu, które chce mieć efekty tu i teraz i które potrzebuje szybszego dostępu do wiedzy, chcą szybciej wejść w ten świat, zacząć zarabiać. Inna grupa to ludzie, którzy chcą się przekwalifikować – oni nie mają pięciu lat, żeby poświęcić je na studia. Kolejna kwestia – rynek zmienia się tak dynamicznie, że tradycyjny system edukacji nie jest w stanie za nim nadążyć.

Dlaczego uważam, że nasi studenci są lepsi?

Po pierwsze, w przeciwieństwie do uniwersytetów, jesteśmy w stanie szybko zareagować na zmiany technologiczne. Dzięki temu studenci zdobywają aktualną i przydatną wiedzę. Wyróżnia nas także system kształcenia – na uczelniach wciąż panuje klasyczny model tzw. frontal teaching, w którym wykładowca przemawia, studenci notują, a potem zdają egzamin. U nas od pierwszego dnia uczą się pracy na projektach. Zaczynają pracować na dostosowanym do nich poziomie i uczą się niejako przy okazji. To pokazuje im, jak działa biznes, uczą się rozwiązywania problemów, funkcjonowania w zespołach. Zwracamy uwagę na wiele rzeczy oprócz nauki programowania: przychodzenie na czas, odpowiedzialność za grupę, pokazujemy im, że nie można zostawić teamu w środku projektu. Naszym celem jest, by absolwenci kursu potrafili szybko odnaleźć się w pracy. Energiczny, zmotywowany kandydat, który jest graczem zespołowym, ale też umie pracować samodzielnie i na własną rękę poszukiwać rozwiązań – to niesłychana korzyść dla firm. Tacy właśnie są absolwenci Codecool!

To tyle na dziś! Chciałem się tylko przywitać i zaprosić Was do lektury moich kolejnych wpisów, w których opowiem więcej o Codecool jako szkole, o tym jak uczymy, kim są studenci i absolwenci oraz jak pomagamy firmom lepiej funkcjonować na trudnym rynku. Do przeczytania!

Masz pytania? Dzwoń lub pisz!
Łukasz Pich
[email protected]
+48 600 181 320

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.